środa, 30 września 2009

Moja pierwsza robótka skończona



Tak z bliska:









A tu już w całej okazałości. Moim zdaniem - jak na pierwszy raz - to całkiem całkiem :) Tylko co ja teraz z tym zrobię?

piątek, 25 września 2009

Kolczyk jeden z wielu

Kolczyków już od dłuższego czasu nie robię, ale uchowało mi się kilka par. Może jeszcze do tego wrócę.

Szkło weneckie:

Dopiero się uczę!

I dlatego efekt na razie przybiera niebezpiecznie kształt czapeczki (a ma to być serwetka...).
To MA BYĆ serwetka:





Krzyżykiem, krzyżykiem

Zaczęłam ludzi w deszczu. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale haftuje się przyjemnie. Moje pierwsze spotkanie z rujnującą budżet muliną DMC - nie widzę różnicy, od następnego obrazka wracam do Ariadny.



 I krzyżyki z bliska:



Następne zdjęcie - kiedy skończę. A to może trochę potrwać...

czwartek, 24 września 2009

Słoń w składzie porcelany...

... wykazuje się podobną gracją, jak ja w kuchni. Ale... czasem mi się zdarza pokucharzyć. Znalazłam zeszłoroczne ciasteczka. Wyglądały lepiej niż smakowały :)



Żeby na początek było słodko i nieskromnie...

Efekt radosnej twórczości:



Kochany, najkochańszy i niepowtarzalny - Antek :)

środa, 23 września 2009

Potworzę i potworzę - czyli manifest programowy

.

 Bolesław Leśmian

Dusiołek


Szedł po świecie Bajdała,

Co go wiosna zagrzała
Oprócz siebie — wiódł szkapę, oprócz szkapy — wołu,
Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu.

Zachciało się Bajdale
Przespać upał w upale,
Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod lasem,
Czy dogodna dla karku — spróbował obcasem.

Poległ cielska tobołem
Między szkapą a wołem,
Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął
I ziewnął wniebogłosy i splunął i zasnął.

Nie wiadomo dziś wcale,
Co się śniło Bajdale?
Lecz wiadomo, że szepcąc przystojność przestworza,
Wylazł z rowu Dusiołek, jak półbabek z łoża.

Pysk miał z żabia ślimaczy —
(Że też taki żyć raczy!)
A zad tyli, co kwoka, kiedy znosi jajo.
Milcz, gębo nieposłuszna, bo dziewki wyłają

Ogon miał ci z rzemyka,
Podogonie zaś z łyka.
Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie —
Póty dusił i dusił, aż coś warkło w chłopie!

Warkło, trzasło, spotniało!
Coć się stało, Bajdało?
Dmucha w wąsy ze zgrozy, jękiem złemu przeczy —
Słuchajta, wszystkie wierzby, jak chłop przez sen beczy!

Sterał we śnie Bajdała
Pół duszy i pół ciała,
Lecz po prawdzie niedługo ze zmorą marudził —
Wyparskał ją nozdrzami, zmarszczył się i zbudził.

Rzekł Bajdała do szkapy:
Czemu zwieszasz swe chrapy?
Trzebać było kopytem Dusiołka przetrącić,
Zanim zdążył mój spokój w całym polu zmącić!

Rzekł Bajdała do wołu:
Czemuś skąpił mozołu?
Trzebać było rogami Dusiołka postronić,
Gdy chciał na mnie swej duszy paskudę wyłonić!

Rzekł Bajdała do Boga:
O, rety — olaboga!
Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka,
Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?